Spółdzielnie socjalne jednak przetrwają?
03-02-2022

Dzięki nagłośnieniu tej sprawy być może wreszcie prezydent Świętochłowic i jego współpracownicy obudzili się, by ratować spółdzielnie socjalne.

 
 

Stare przysłowie mówi, że łatwiej słuchać, niż rozkazywać. Małgorzata Braunek powiedziała kiedyś, że podstawową zasadą dialogu jest głębokie słuchanie, czyli respektowanie tego, co ktoś do nas mówi, nawet jeśli się z tym nie zgadzamy. Do tej pory w Świętochłowicach z tym słuchaniem przez władze było niestety kiepsko. Ale kto wie, może ta sytuacja jest światełkiem w tunelu.

Cieszę się, że wreszcie osoby odpowiedzialne w Świętochłowicach za "być albo nie być" spółdzielni socjalnych zaczęły słuchać/czytać, co się do nich mówi. Właśnie dowiedziałem się, że te wszystkie ostatnie komunikaty i zainteresowanie mediów w końcu spowodowały, że odpowiedzialni za to ludzie, przestali ten problem ignorować. Nagle okazuje się, że da się na szybko co prawda, w biegu, spotkać w dużej grupie i rozmawiać. Że jednostki podległe i spółki nagle mają mnóstwo zleceń dla spółdzielni socjalnych, choć przez rok ich nie miały. Szkoda, że dopiero teraz, kiedy zaczęło się palić pod nogami, kiedy postanowiłem opowiedzieć mieszkańcom, co tam się naprawdę dzieje. Mam osobistą satysfakcję, że mój sprzeciw w tej sprawie i mój głos spowodował, że być może pracownikom spółdzielni nie będzie grozić bezrobocie, a gmina nie straci dużych pieniędzy.

Oczywiście Panie Prezydencie, nie musi Pan dziękować za tę atencję  dzięki której się obudziliście. Z przyjemnością w podobny sposób pomogę Świętochłowicom rozwiązać także inne problemy, które bardzo często były zamiatane pod dywan. W kwietniu minie rok, jak po raz pierwszy zainteresowałem Pana tą sprawą, prosząc o aktywny udział w rozwiązaniu problemów spółdzielni. Jak widać, trwało to aż 10 miesięcy, no ale lepiej późno, niż wcale.
Będę odtąd stale monitorował temat działalności spółdzielni socjalnych. Mam nadzieję, że już teraz samorząd właściwie będzie się o nie troszczył, aby nie doszło ponownie do takiego zagrożenia, jak miało to miejsce obecnie.

Nawigacja

Adam Trzebinczyk